-Cześć.Jestem Niall.Nic Ci się nie stało?-powiedział.
-Cześć.Nic mi nie jest.Ja jeste [T.I.]-odpowiedziałam.Pomógł mi wstać za co mu podziękowałam i poszliśmy w sronę mojego domu.Całą drogę nic nie mówiliśmy do siebie jedynie spoglądaliśmy i uśmiechaliśmy się nawzajem.Kiedy doszliśmy już do domu pożegnaliśmy się i weszłam do domu.
Następnego dnia kiedy wyszłam z domu do szkoły zauważyłam,że coś jest w skrzynce na listy.Otworzyłam ją i zobaczyłam w niej karteczke na ktorej było napisane:
,,To mój numer *** *** ***.Zadzwoń :)
Niall"
Odrazu do niego zadzwoniłam.Umowiliśmy się w cafeteri nidaleko mojej szkoły.Kiedy skończyłam lekcje odrazu tam poszłam.Niebyło go jeszcze więc usiadłam przy jakimś wolnym stole.Za ok.5 min.przyszedł i usiadł obok mnie.Zamówiliśmy sobie koktajle waniliowe i rozmawialiśmy.Co chwilę wybuchaliśmy śmiechem aż wszyscy ludzie się na nas patrzyli.Kiedy juz wypiliśmy Niall za wszystko zapłacił i wyszliśmy.Poszliśmy na spacer do parku.Rozmawialiśmy o wszystkim co popadnie.Kiedy nagle przypomniało mi się skąd go znam.
-Pamiętasz jak mi pomogłeś?-zapytałam się go.
-Tak.A coś się stało?
-Wtedy jak Cię zobaczyłam przypominałeś mi kogoś.Teraz już wiem kogo.Ty jesteś Niall Horan z One Direction.
-Tak,ale mam nadzieję,że niejesteś jakąś walniętą fanką.
-Nie jeste walniętą fanką,ale bardzo was lubie i wasze piosenki.
-Czyli trafiłem na normalną dziewczynę.Ja to mam szczęście.A może chciałabyś poznać reszte chłopaków?
-Z wielką chęcią.-odpowiedziałam po czym odrazu ruszyliśmy w stronę ich domu.Kiedy dotarliśmy już na miejsce Niall otworzył mi drzwi i zawołał resztę chłopaków.Chłopcy jak na jakiś rozkaz staneli przed nami w szeregu.Niall przedstawił im mnie,a oni się ze mną przywitali.Później przeszliśmy do salonu,gdzie usiedliśmy i rozmawialiśmy jak się poznaliśmy.
Od tamtego dnia zostaliśmy przyjaciółmi i codziennie się z nimi spotykałam,a najczęściej z Nall'em.Może kiedyś zostaniemy parą.Mam przynajmniej taką nadzieję.
Mam nadzieję,że się wam podobał.Bardzo proszę o komentarze co sądzicie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz